Nie tak całkiem dawno pokazałam stojak, bądź jak kto woli, ekspozytor na kolczyki w stanie surowym. Malowałam go dość długo, praktycznie każdy element po kolei i tak średnio 3 razy. Z efektu jestem zadowolona:) na początku to się śmiałam, bo wcale nie wygląda jak nowy, ale jak nieco antyczny:)
I jak Wam się podoba?:) bardzo mi zależało żeby kolor był ciemny, ot taka fanaberia:)
Wspomniałam jeszcze o papierowej wiklinie...
Pokrywka wyszła trochę za długa, wystaje dość mocno. Nie da się za bardzo jej zmniejszyć bo zrobiłam z patyczków do szaszłyków taką ramkę, co by lepiej pleść było:) przynajmniej równy prostokąt wyszedł:)) z koszyczka jestem jak najbardziej zadowolona, po polakierowaniu go kto powie że jest prawie w 100% z gazet??:) To jest mój drugi, właściwie nawet 3 kosz:) póki co wyszedł najlepiej z nich wszystkich. W kolejce jest jeszcze zaczęty okrągły, który czeka na przypływ weny:)
I na koniec, coś modelinowego:))
Małe różyczki na sztyftach, są perłowe!:) Kolor brałam w ciemno, miał taki drobniutki brokat i właściwie był biały. A po upieczeniu zamienił się w śliczną perłową masę:))
kto by pomyślał... :))