Wersja złota już była, przyszedł czas na srebrną. Moim subiektywnym zdaniem, srebrne wyglądają ciekawiej:)
Tak patrzę na siebie z perspektywy czasu - zaczynałam od modeliny ze spożywczaka - a teraz doszły do tego i sutasz, i beading i całe TO zainteresowanie rękodziełem. W sumie odkąd pamiętam, to miałam dylematy przy zakupie biżuterii, dużo rzeczy się podobało i dużo się chciało mieć, więc bardzo często nie kupowałam po prostu nic. A teraz nie mam już gdzie trzymać moich skarbów, rozstawać się z nimi też jest ciężko, a cały czas coś nowego się tworzy. To się nazywa życie w luksusie. Bo jak pomyślę, ile musiałabym zainwestować chcąc nosić jednego dnia sutasz, a drugiego oplecione rivoli (oczywiście każdego dnia inne) to jestem przerażona!
Chociaż, teraz też nie jest tak łatwo, bo jak wchodzę do sklepu z koralikami - choćby internetowego, to oczy mi się rozbiegają na wsze strony i tylko dodają coś nowego wzrokowo do koszyka. Zastanawiam się czy to już choroba? Czy po prostu mania? I czy to minie?
I jeszcze garść skarbów rivoli :)

0 komentarze:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy komentarz!